Logo zespołu

Nie jestem specjalnym fanem ANTI DREADA, w przeciwieństwie do jego starszego brata, ANALOGS, który bezsprzecznie jest najlepszą polską kapelą street punkową. Ale w tym przypadku liczy się postawa i jasno sprecyzowane poglądy. Do tego konsekwencja; nie śpiewają strasznie zaangażowanych pieśni, które później drastycznie rozmijają się z życiem. Rozmowa z Pawłem „Pigułą” miała miejsce w Warszawie pod koniec września ’05. Darek

Czy grając w Warszawie zawsze musicie wybierać kontrowersyjne lokale?

-Nie wiem, co jest kontrowersyjnego w klubie No Mercy, bo miałem tu grać pierwszy raz, ale nie jest to jakiś klucz dla nas, według którego wybieramy kluby. Po prostu akurat w tym klubie mieliśmy zagrać, ale nic z tego nie wyszło...

Jak myślę teraz żałujecie tej decyzji. Czy zdarzyła Wam się wcześniej taka sytuacja, że przyjeżdżacie na miejsce 500 km w jedną stronę i z pewnych względów nie gracie koncertu?

-Czasem tak jest lepiej...

Poprzednim razem grając w Warszawie wystąpiliście w jeszcze bardziej kontrowersyjnym dla pewnego środowiska miejscu, na squacie Fabryka... -Nie wiem, co jest kontrowersyjnego w squacie, jest to naturalne miejsce do rozwijania kultury punk rockowej.

Niektórzy uważają inaczej...

- Niektórzy być może niespecjalnie znają się na tym, o czym mówią. Gramy bardzo często za granicą na squatach i gdyby było więcej squatów w Polsce, to byłoby, raz- gdzie grać próby, a dwa - gdzie grać koncerty.

Ale po koncercie na Fabryce na różnych forum internetowych większość oiowców, czy „apolitycznych” skinów ostro Was za to zjechała...

-Każdy ma prawo pisać co chce, bo po to są takie strony, żeby wymieniać poglądy. Nie wszyscy muszą się zgadzać z tym, co robimy, nikt nas do niczego nie zmusza. Myślę, że takie postawy i opinie, wynikają przeważnie z tego, że ci ludzie nie wiedzą wszystkiego o korzeniach i początkach kultury, którą współtworzą oraz z wzajemnego braku zaufania…

Czy zagralibyście z THE GITS?

-Na dzień dzisiejszy nie. Przede wszystkim z jednego podstawowego powodu: oba zespoły, w których gram, są to kapele jasno określone, jako antyfaszystowskie, antyrasistowskie, nie puszczamy do nikogo oka, nie ukrywamy naszych poglądów na te tematy. Nie, udajemy, że jest inaczej. Po prostu nie grywamy z zespołami, które w tej dziedzinie mają zgoła inne poglądy niż my, co mogę wnioskować po wkładce do ich płyty, którą kiedyś dostałem. I jest to jedyny powód, choć wiele osób chce to widzieć jako jakąś wojnę, rozgrywkę, czy coś w tym stylu. To dobre ze względów marketingowych i na rękę środowiskom promującym apolityczność w polskim wydaniu, czyli łaskawie patrzącą na skrajną prawicę, ale niestety niezgodne z prawdą.

A takie efemerydy, jak np. warszawska AWANTURA, niby oiowcy o jakichś prawicowych odchyleniach?

-Nie znam zespołu AWANTURA, znam tylko ich twórczość, o której mam taką, a nie inną opinię. Nie wypada mi się wypowiadać na ich temat, bo sam też gram w kapeli… Nie interesują mnie zespoły tego rodzaju. Czytałem kiedyś jakiś wywiad z nimi i podobały mi się ich wypowiedzi na temat ANALOGS.

Rozumiem, że ostrzej na temat tegoż zespołu nie będzie, bo jeszcze, jak się zapowiadają rozbiją koncert lewaków z ANALOGS (śmiech)...

-Nie pompuj… To wy jesteście złymi chłopcami, którzy rozbijają koncerty i psujecie image…

Opłakiwałeś Szczerego jak duża część skinheadów (śmiech)?

- Może to wyda się to Tobie dziwne, ale nie wiedziałem kto to jest Szczery. A tego zespołu nigdy nie słuchałem, więc ciężko mi to oceniać. Wiesz, szacunek względem śmierci każdy ma i to jest część człowieczeństwa, ale nie interesowała mnie jego twórczość i w żaden sposób mnie to nie dotknęło. Z drugiej strony też nie zadowoliło, bo nikomu nie życzę śmierci.

Czy koncert na Fabryce był Waszym pierwszym koncertem na polskim squacie?

- W Polsce wcześniej nie graliśmy na squacie, bo nikt nas nie zapraszał, ale z ANALOGS zawsze we Włoszech gramy na squatach. Przynajmniej połowa koncertów odbywa się na squatach. W Niemczech zresztą podobnie. Teraz we wtorek z ANALOGS jedziemy do Osnabruck i też będziemy grali na squacie.

A jak widzisz squaty w Polsce i squaty na Zachodzie? -Są różne squaty i takie jak Fabryka i takie bardziej ekskluzywne. Zresztą tak samo jak z klubami. Co to jest za pierdolenie... Na takiej zasadzie mógłbym powiedzieć, że nie jadę na koncert, bo nie mam klimatyzacji w samochodzie.

Wiesz, dla mnie zajebiście, że zagraliście na Fabryce; my mogliśmy tylko stracić kasę, a Wy straciliście część publiczności...

- My nie straciliśmy publiczności. Nam nie zależy na publiczności nieokreślonej, nam jest potrzebna publiczność taka, która nie ma nic wspólnego z uprzedzeniami rasowymi. Na tym polega punk rock, gdzie tu jest, kurwa miejsce na jakieś prawicowe zapędy?

Wiesz, gdybyście byli śliską kapelą, moglibyście zrobić jak jedna kapela, która miała wtedy zagrać, ale gdy pojawiła się wrzawa na wspomnianym wcześniej forum, zrobiła sprytny unik i nie zagrała...

-Robią co chcą, ja nie będę tutaj obgadywał chłopaków.

Skąd akurat taka dziwna nazwa, czyżbyście nie lubili ludzi z dreadami?

-Nam nie przeszkadzają ludzie z dreadami, nazwa to nazwa, jak każda inna.

Gdzieś przeczytałem, że akurat Ty nie lubisz dziewczyn obciętych na małpkę...

- Nie podobają mi się, a to jest różnica - nie lubię, a nie podobają mi się. No, nikt z nas nie ma dreadów, mówiłem o tym 100 razy. Dlatego nazywamy się ANTI DREAD. Ja nie lubię dziewczyn z małpą na kaczanie, a Rudy za to je uwielbia. Po każdym koncercie widzą go z taką dziewczyną, to chyba jakaś choroba…

Wiesz, można się tu doszukiwać akcentów anty hipisowskich (śmiech).

-Wiesz co, po nazwie ANALOGS można wnioskować, że jesteśmy wyłącznie degustatorami seksu analnego. To jest tylko nazwa zespołu, nie bawmy się w takie skojarzenia.

Uważacie się za seksistów?

- Każdy mężczyzna zdrowy w niektórych sferach jest seksistą. Ja patrząc na kobietę oceniam ją, czy jest ładna, czy nie jest ładna - oczywiście w oparciu o moje odczucia estetyczne. Podoba mi się w niej to, podoba mi się w niej tamto. Na pewno jestem seksistą pod tym względem.

Mam na myśli seksizm objawiający się tym, że ktoś przedmiotowo traktuje druga płeć, dyskryminuje kogoś ze względu na to, czy jest kobietą, czy mężczyzną itp.?

-Ja wolę, jak kobieta traktuje mnie jak przedmiot w niektórych sytuacjach. Naprawdę, bardzo mi to odpowiada. Więc pod tym względem nie jestem seksistą. A pod względem wizualnym jestem.

A reszta zespołu?

-Reszta zespołu to tak naprawdę zwykli zboczeńcy, bo są dużo młodsi ode mnie.

Pozostając w śliskich tematach. W twórczości ANALOGSÓW i ANTI DREAD przewija się co jakiś czas wątek feministek. Obsesja?

-Tak, bo wiesz, moim zdaniem dziewczyny się marnują. Zamiast żyć normalnie, cieszyć się z życia, spędzać czas ze swoimi chłopakami, narzeczonymi, dziewczynami - zależnie od preferencji, kombinują, chcą zmieniać świat, a tak naprawdę wszystko i tak zależy od hormonów.

A do istoty samego feminizmu, który opowiada się za emancypacją kobiet, walką o takie rzeczy, jak np. prawo do świadomego decydowania o macierzyństwie masz jakieś zastrzeżenia, czy szydzicie tylko z Waszym zdaniem wypaczeń w tym ruchu?

-Nie, my śmiejemy tylko z płaskiego feminizmu. Oczywiście sprawy aborcji, równouprawnienia kobiet, to jest ważne. Ale tak prawdę mówiąc to bardzo wielu tych kobiet, które się uważają za feministki w ogóle to nie interesuje. Dla nich jest to tylko bardzo często zabawa i moda. To tak jak z rasizmem, to działa w dwie strony, jest rasizm czarny i biały, a ludzie często tego nie zauważają…

A jak się odnosisz do tej sceny zaangażowanej, anarchistycznej sceny hc/punk? Czy nie macie żadnych obiekcji żeby grać z takimi zespołami?

-Posłuchaj, my gramy koncerty z zespołami, które określają się jako anarchistyczne, chociaż sami mamy na ten temat zupełnie inne poglądy. Ale nie przeszkadza nam coś takiego, bo uważamy to za, że tak powiem, mało groźną fantazję. Takie jest nasze podejście do tego.

Oczywiście nie mogło się nie pojawić pytanie, czy z WŁOCHATYM też bez problemu byście zagrali?

-Wiesz co, nie gram, bo zespół WŁOCHATY to jest przede wszystkim zespół nieszczery. Sorry, gra tam w tej chwili dwóch moich kolegów, ale to jest grupa przebierańców, którzy absolutnie nie mają nic wspólnego z tym, co głoszą. Śpiewają jakieś bzdury, które nie mają tak naprawdę na ich życie żadnego przełożenia. A najważniejsza w punk rocku jest właśnie ta szczerość, żeby człowiek jeśli o czymś śpiewa, żeby promował to swoim życie i żeby to było częścią jego życia, a nie tylko opowieścią dla publiczności.

Graliście niedawno kolejną trasę z LOS FASTIDIOS i na koncercie w Białymstoku doszło podobno do jakichś tarć pomiędzy Antifą z Białorusi i kimś z Polski na tle konfliktu narodowościowego...

-Znów opierasz się na źródłach, które pierdolą głupoty i rozpowszechniają plotki…

Ja chciałem zapytać o to, czy właśnie opowiedzenie się jasno po stronie Antify niezależnie od poglądów politycznych, czy grając z pewnymi kapelami nie koniecznie przecież mającymi takie same poglądy, zawsze u wielu ograniczonych mózgów wywołuje jedną reakcję - słowo „lewak”. Nie przeszkadza Wam to?

-Mamy to w dupie! Od samego założenia zespołu ANALOGS, a później zespołu ANTI DREAD mieliśmy jasno określony pogląd na tę kwestię. Zresztą pierwszy skład ANALOGSÓW wywodzi się z zespołu DR CYCOS, gdzie graliśmy ska/ skinhead reggae i staraliśmy się zmieniać mentalność ludzi. Pamiętaj, że było to ok. 15 lat temu, kiedy zaczynał DR CYCOS, to skinhead jednoznacznie się kojarzył z faszyzmem i rasizmem.

A sama ta łatka lewaka nie przeszkadza Ci jakoś szczególnie? Chyba Twoje poglądy i zespołu nie są jakoś tak bardzo na lewo?

- Nie są, ale nie dbam o to, co ktoś o mnie mówi. Uważam, że tylko ludzie słabi i bez własnych poglądów, albo posiadający zajebiście niską samoocenę, dbają o to, co ktoś o nich mówi. Kiedyś mówiono o zespole ANALOGS, że to faszyści, choć nasze poglądy były dokładnie takie jak teraz.

No, to powiedz o co chodziło z tym zamieszaniem w Białymstoku?

-To są jakieś tam niepotrzebnie rozdmuchane bzdury. Jeżeli ktoś nie lubi zespołu ANALOGS, czy LOS FASTIDIOS, to po chuj przychodzi? Bo tak między nami, to niech sobie pokrzyczy, ale i tak da pieniądze na tę rzecz, bo jednak na tym polega działanie na scenie, że sam coś robisz to liczysz na to, że to ci się zwróci i masz z pieniądze na rozwijanie tego w jakikolwiek sposób. I tak też jest z koncertami. Pieniądze z koncertów idą na to, żeby zespół mógł dojechać, żeby miał co zjeść i żeby mógł zagrać następny koncert. Ludzie przychodzą, ubliżają zespołowi, udają faszystów w kraju, gdzie podczas II wojny światowej zginęło 6 milionów osób i dziwią się potem, że ktoś, kto przyjeżdża z zagranicy i nie jest otrzaskany z takimi sytuacjami na scenie streetpunkowej, nie może pojąć o co chodzi. Dziwi się, że za takie gesty dostaje w pysk od Białorusina. Sytuacja tam polegała na tym, że ludzie rozdmuchali motyw, że rzekomo Białorusini mówili, że Polska to gówno. Absolutnie nie! Oni powiedzieli, do niego, że: Ty jesteś gówno, a nie Polak jeśli tak robisz. A to jest zasadnicza różnica w tej wypowiedzi. Notabene był to bardzo fajny koncert i 3, czy 5 głupków przyszło tylko po to żeby psuć całą zabawę. Ja nie idę na koncert kapel, kurwa BIAŁE CWELE, czy ARYJSKIE PARÓWKI, bo mnie to nie obchodzi. Reszta ludzi miała ich w dupie i świetnie się bawili.

A jak w ogóle się udała trasa z LOS FASTIDIOS?

-Bardzo dobrze, poza drobnym incydentem, gdy Enrico tak zachorował, że musiał iść na dzień do łóżka i musieliśmy sami zagrać w Rzeszowie.

Słyszałem już od kilku osób, że ANALOGS ma dosyć duże wymagania finansowe, bardzo często wręcz nierealne, jak na małe miejscowości. Powiedz mi jak wygląda kwestia finansowa przy organizacji Waszych koncertów?

-Posłuchaj, ja sam robię koncerty i wiem, co jest realne, a co jest nierealne. Jeżeli napełniamy klub, to dlaczego tylko klub i organizator mają na tym zarobić, a my mamy jechać jak śledzie poupychani w osobówce i martwić się, czy wzmacniacze dojadą? Dlaczego wszyscy dookoła mają na tym zarabiać, tylko nie my?

A nie sprowadza się to do tego, że gracie tylko w dużych miastach?

-Nie, gram wszędzie tam, gdzie ktoś chce nam zrobić koncert. Tylko wiadomo, że jak gramy w mniejszych miejscowościach, to podczepiamy to pod jakąś trasę, bo nie ma szans, żeby w miejscowościach, gdzie przyjdzie 50-80 osób zwrócił się chociaż nasz koszt podróży.

Wkrótce z ANALOGSAMI gracie na takiej zgoła nie punkowej imprezie Fląder Pop Festiwal. Czy w związku z tym niedługo będzie się można Was spodziewać w Jarocinie, czy na Woodstocku?

-W Jarocinie nie, bo nie jesteśmy emerytowani jeszcze i nie chcemy sobie dorobić, tak jak większość zespołów, które tam grają. Na Woodstocku raczej nie, bo to nie jest strefa naszych zainteresowań kulturowych, bo wywodzimy się z takiej, a nie innej kultury i jakoś w jej obrębie pracujemy. Nie możliwe jest także aby nas zaprosili do Sopotu, czy Opola, bo pewnie zostalibyśmy wyrzuceni ze sceny.

A jak to się w ogóle stało, że gracie akurat w takim miejscu?

-Zadzwonili i nas zaprosili. Nie jesteśmy zespołem artystycznym, jak pozostałe zespoły. Chyba tylko KOMETY są jakoś nam najbliższe temu co robimy. Chcemy tam zagrać i zobaczyć jak będzie. Nigdy nie graliśmy w Gdańsku.

A może to sprawka Waszego wydawcy, który próbuje podbić oficjalny rynek muzyczny?

-Nie, to jest tak, że wydawca też nic o tym nie wiedział. Po prostu zadzwonił facet z propozycją koncertu i tak naprawdę o całym festiwalu dowiadywałem się czegoś więcej z Internetu. Nie miałem pojęcia, że coś takiego istnieje.

A czy była koncepcja wydawcy, żeby promować ANALOGSÓW, ANTI DREAD, czy inne zespoły poprzez oficjalne media?

-Słuchaj, ja uważam, że ciężko określić, co to jest oficjalne, a co to jest nieoficjalne; w tej chwili nie ma już rządowych mediów.

Chodzi o ten poza scenowy obieg, teledyski, artykuły w prasie rockowej itp.

-Tak. Teledyski nie pójdą, bo jakoś tak się dziwnie składa, że na teledyski idą piosenki z bardzo brzydkim tekstem. Teraz poszła „Era techno”, której ze względu na tekst na pewno nikt tego nie puści, wcześniej poszły „Twoje kłamstwa”, które z tego samego powodu też nie pójdą. I tu moim zdaniem jest zamknięta możliwość promocji. Ale w Teraz Rocku ukaże się artykuł o zespole ANALOGS, w CKMie ukazała się recenzja naszej ostatniej płyty. To tak a propos seksizmu (śmiech). I wcale nie uważam tego za coś złego, bo moim zdaniem nie można tworzyć getta, że tylko niektóre osoby mają dostęp do tej muzyki. Ta kultura musi się rozwijać, muszą w nią wchodzić coraz to nowi ludzie i żeby nie zrobiło się z tego właśnie getto, jak blues, czy tego rodzaju sceny, gdzie jest banda starych ludzi klepiących się wzajemnie po dupach.

Tylko, że niektórzy traktują scenę jako trampolinę. Najpierw działamy tutaj, a jak będzie tylko okazja wchodzimy w mainstream...

-Ale czy mówisz to w odniesieniu do ANALOGS?

Nie, akurat nie o Was.

-My od 10 lat napierdalamy na tej scenie, trzymamy się i nie ulegamy modom. Zwróć uwagę, że to o czym śpiewamy, co głosimy w ogóle się nie zmienia. Przypominam- kiedyś byliśmy atakowani, jako faszyści przez skrajnie lewicową część sceny, a teraz jesteśmy atakowani jako lewacy przez inną część sceny, która generalnie nie wiem skąd się wzięła.

Redagujesz internetowy serwis www.oldschool.pl. Czy uważasz, jak sporo część sceny, że kasety, czy papierowe ziny to już przeżytek i za jakiś czas zostaną one całkowicie wyparte przez e-ziny?

-Przede wszystkim Internet daję ci tę możliwość, że masz natychmiastowy dostęp do pewnych informacji. Dlatego zrobiliśmy tę stronę, jako osoby związane z muzyką i jako osoby, które mają ciągły kontakt z wytwórniami z zagranicy, żeby przekazywać informacje, robić wywiady z ciekawymi zespołami, które niekoniecznie nawet pokrywają się z naszym gustem. Ale wychodzę z takiego założenia, że im więcej osób będzie miało dostęp do informacji do tego, co się dzieje za granicą, to szybciej ucywilizuje się nasza scena i nie będzie na niej wszelkiego rodzaju idiotyzmów, jak jakieś odchyły prawicowe, czy rasizm.

No, ale co z zinami papierowymi? Czy zostaną tylko takie, które mają kolorową okładkę i dołączoną płytę, jak Garaż?

-Kiedyś nie wyobrażałem sobie żebym mógł się pozbyć mojej kolekcji kaset, a miałem ich ponad tysiąc. W tej chwili nawet nie wiem, gdzie one są, chyba leżą w garażu. Teraz używam kompaktu. Świat się zmienia i nośniki, na których jest przekazywana muzyka, czy informacja też się zmieniają. Myślę, że prędzej, czy później po fanzinach nic nie zostanie. Będą one wydawane na takiej samej zasadzie, jak teraz są wydawane winylowe płyty, czyli jako rzeczy dla skrajnych pasjonatów.

A sam Garaż też powoli odczuwa odejście ery papierowych fanzinów?

-Nikt nie myśli o zamykaniu Garażu. On ma cały czas odbiorców, ale można przewidzieć i taki rozwój wypadków, To wszystko się zmienia np. coraz więcej wytwórni nie wydaje już płyt, ale oferuje muzykę na mp3.

Jak jesteśmy przy mp3, to jak Ty podchodzisz do udostępniania muzyki w sieci? Dzidek z tego co wiem bardzo rygorystycznie i z dużym uporem walczy z tym zjawiskiem.

-On jest wydawcą, a ja nie. Kto ma kupić płytę i świadomie współuczestniczy w scenie, to ją kupi. Tak samo jak zapłaci za koncert i nie będzie kombinował. Ja nawet płacę za koncerty, gdzie grają moi koledzy, bo wiem, że pieniądze są potrzebne na funkcjonowanie tego. I tak samo jest z mp3; część ludzi nigdy nie kupi płyty, a część zawsze ją kupi. Tak, że nie jestem tak jak Dzidek strasznie cięty na mp3.

Powiedz jeszcze o zespole BERI BERI, który mocno promujesz...

-To musiałbyś się mojej córki zapytać, ja nie jestem dopuszczany do takich sekretów (śmiech). Ja staram się im pomóc i myślę, że nie przesadzam z promocją. Używają naszego sprzętu, a to jest, kurwa mać nie do zniesienia, bo są strasznymi psujami. Poza tym uważam, że są ciekawym zespołem jeżeli chodzi o Polskę, bo nie ma tego rodzaju kapel. Jeżeli były jakieś żeńskie zespoły to napierdalały taką muzykę, że ciężko było wytrzymać. Punkowy, lekko popowy sound; odnajduję się nawet w tym, co one grają.

A ODC, którego, niestety, nie miałem okazje obejrzeć? Słyszałem ich dwa numery i były naprawdę dobre.

-Zespół ODC uważam za bardzo dobrą kapelę. I oczywiście, można powiedzieć, że to moi koledzy, ale w Szczecinie jest kilka innych zespołów, które również są moimi kolegami, ale ich nie promuję, bo uważam, że jeszcze nie teraz i nie odpowiadają mi pod względem muzycznym. Moja estetyka jest inna, a zespół ODC gra akurat tak, że mi się podoba.

A HUNKIES jeszcze gra?

-HUNKIES w tej chwili nie gra, ponieważ Skoda ma taką pracę, która wyklucza go z grania w kilku zespołach. Jest skoncentrowany w tej chwili na WŁOCHATYM.

OK, dzięki za rozmowę.

Powrót do strony głównej